piątek, 24 kwietnia 2015

Koktajle,smoothie :)

Oj tak. Smoothie wszelkiego rodzaju uwielbiam. Nie dość, że są sycące i spokojnie mogą zastąpić nam drugie śniadanie lub kolację to do tego są ogromną bombą witaminową no i są pyszne. Moje ostatnie odkrycie to jabłka w koktajlu. Po zblendowaniu świetnie go zagęszczają . A w obecnej chwili jest ich w sklepach cała masa i są tanie. Kupiłam też nasiona chia. Czyli potocznie nazywając nasiona szałwi hiszpańskiej.
 Zawierają one bardzo dużo kwasów omega3,wapnia i żelaza.
 Po więcej informacji odsyłam tu :) http://m.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/szalwia-hiszpanska-nasiona-chia-wlasciwosci-i-wartosci-odzywcze_36493.html 
I kolejne cudo to zielony jęczmień.
 Mam go w postaci proszku i nie każdemu wiem,że pasuje . Dlaczego?
Ponieważ ma trawiasty zapach. 
Jednak w koktajlach w ogóle go nie czuć. 
Ani w zapachu,ani w smaku.  A czemu jest taki genialny?
 Między innymi dlatego,ze zawiera bardzo dużo błonnika. 
Dla porównania pełnoziarniste patyczki zbożowe mają go 21,8 na 100g zaś
 jęczmień ma go od 3 do 6g. 
Tak więc jest na pewno rewelacyjny pod względem trawienia. 
Dla ciekawych więcej informacji tutaj :)
 http://m.poradnikzdrowie.pl/diety/suplementy/zielony-jeczmien-wlasciwosci-i-zastosowanie-czy-zielony-jeczmien-pomag_42393.
html
I teraz kilka inspiracji koktajlowych :)


wtorek, 13 stycznia 2015

Zdrowe batoniki :)

Zdrowe batony....Czy mogą być alternatywą dla zwykłej czekolady? jak najbardziej tak :) A dlaczego? Bo są i słodkie i pyszne. Czasami przychodzi ochota na coś właśnie takiego. I po co kupować batony ziarniste w sklepie - które wcale tanie nie są - jak można je w domu zrobić bez żadnego wysiłku i cieszyć się ich całą górą. Na dokładkę za każdym razem można je robić z różnych bakalii i dodatków. Pewnie możliwości jest nieskończona ilość :)


SKŁADNIKI:
daktyle
preparowane ziarno - u mnie akurat była to gryka
żurawina
dynia
wiórki kokosowe
orzechy włoskie

Nie podaję dokładnej ilości składników ,ponieważ wszystko zależy od tego ile chcecie ich zrobić. Jedno co mogę dodać to,że ja użyłam 25 dag daktyli a reszta była na oko . 

Daktyle blendujemy na gładką pastę. Jeśli będzie to ciężko szło można podlać odrobiną wody. Ma jednak wyjść dość gęsta pulpa.
Taką masę przekładamy do miski i dosypujemy składników tyle,aby daktyle je utrzymały razem. Tak przygotowane składniki wykładamy na papier do pieczenia,nakrywamy papierem także od góry i wałkujemy na około pół centymetra.
Aby lepiej kroiło się nam batony całość można schłodzić i dopiero kroić.
Jak spróbujecie na jednym się nie skończy.
Tu jednak można spokojnie powiedzieć "A jedzcie na zdrowie ! " :D



sobota, 10 stycznia 2015

Jogurtowiec z owocami na spodzie z ciastek :)

Zapewne też tak macie,że zimą zaczynacie tęsknić za czymś lekkim,świeżym i mniej kalorycznym do zjedzenia. Dzisiaj ja tak miałam. Marzyły mi się truskawki i jogurt :) Tym oto sposobem powstał jogurtowiec na zimno. Lekki,pyszny i świeży .O tak,takiego ciasta po świętach mi się chciało :)


SKŁADNIKI:

pół opakowania mrożonych truskawek
pół papai
2 mandarynki
1 duży jogurt naturalny
1 duży jogurt grecki
1 łyżka cukru
20 gram żelatyny
1/4 kubka mleka
1 galaretka truskawkowa
opakowanie ciastek zbożowych - około 250 gram
1/2 kostki masła

Ciastka pokruszyć i połączyć z masłem.Taką kruszonką wyłożyć spód tortownicy.
Mocno ugnieść.
Żelatynę rozpuścić w ciepłym mleku.
Jogurty wymieszać z cukrem i połączyć z żelatyną.
Wylać na ciastka. Wcisnąć część owoców - mandarynkę i połowę truskawek.
Wstawić do lodówki.
galaretkę przygotować według przepisu zmniejszając ilość wody do 400ml.
Papaję obrać ,usunąć ziarna i połowę zmiksować na mus.Połączyć go z galaretką,którą wylewamy na masę jogurtową. Wtedy można całość uzupełnić na wierzchu resztą pozostałych owoców.
I teraz grzecznie czekamy aż całość ładnie zastygnie i ciasto będzie gotowe do zjedzenia :)

SMACZNEGO :) 

Śledzie z imbirem i czerwonym pieprzem :)

W końcu nadszedł czas,że przejadły się zwykłe matiasy z cebulką i chciałam spróbować czegoś innego. A może i dojrzałam do tego,żeby eksperymentować i próbować nowych smaków. Przepis podsunęła mi moja szefowa. Ale jak to z reguły bywa czego musiało zabraknąć . Tak więc zrobiłam je trochę po swojemu i wcale tego nie żałuję :) Wyszły pyszne,świeże,lekkie i aromatyczne.


SKŁADNIKI:

4-5 płatów matiasów wymoczonych przez godzinę w letniej wodzie 
3 cm świeżego imbiru
1 łyżka czerwonego pieprzu
1 łyżeczka ziarenek czarnej gorczycy
3 goździki
4 ziarenka ziela angielskiego
garść orzechów włoskich
olej 

Na patelce uprażyć suche przyprawy. Zalać olejem. Olej lekko pogrzać i zestawić z gazu.Imbir zetrzeć na tarce z drobnymi oczkami.
Dodać do przypraw razem z orzechami. Zostawić do przestygnięcia.
Śledzie pokroić na mniejsze kawałki. Układać w słoiku warstwami na zmianę z zalewą. Najlepiej smakują po 2-3 dniach :) 


Życzę smacznego :) 


środa, 17 grudnia 2014

Zakwas buraczany :)

W końcu postanowiłam zrobić sama zakwas buraczany. W związku z tym nieodzownym źródłem do wyszukania przepisu okazał się internet. Ale jak się okazało przepisów cała masa,jedne z samych buraków ,inne z dodatkami,jedne bez chleba ,inne z chlebem. Ponieważ te z chlebem prawie zawsze zawierały dopiskę ,że jeśli chleb nie jest na zakwasie to mogą się popsuć postanowiłam robić bez tego dodatku. Zresztą ma on na celu przyspieszenie ukwaszania a mi się nigdzie nie spieszyło ;P No a że dodatkowo lubię przyprawy i aromatyczny barszcz także mój jest z dodatkami :)



SKŁADNIKI :
na słoik półlitrowy

1 duży surowy burak 
2-3 ząbki czosnku
1 liść laurowy
3 ziarenka pieprzu
5 ziaren ziela angielskiego
pół plasterka korzenia selera
sól kamienna
przegotowana woda 

Ważne aby słoik był wyparzony. Buraka kroimy w dowolne kawałki,czosnek w grube plastry,seler w dużą kostkę. Wszystko włącznie z przyprawami wkładamy do słoika.
Sól - ja dałam około 1 łyżeczki - rozpuszczamy w przegotowanej,letniej wodzie i zalewamy buraczki.
Słoik przykrywamy gazą i odstawiamy. Co drugi dzień zajrzałam czy nie tworzą się szumowiny.Jeśli były zbierałam je .
Po około tygodniu - może trochę więcej - zakwas był już dobry na zupę :) 


niedziela, 16 listopada 2014

Naprawdę pyszny makowiec :)

W mojej rodzinie najlepsze makowce robiły babcie. Nie ważne,czy się rozpadały czy nie to i tak było najlepsze ciasto na świątecznym stole :) Jednak nadszedł czas i jedna babcia odeszła a drugiej już i wiek i zdrowie nie pozwalają na sprawne funkcjonowanie. Makowce przejęła więc moja mama. I to stało się tradycją na Boże Narodzenie,że właśnie ona je piekła. W końcu i ja postanowiłam się zmierzyć z tym ciastem.I wiecie co? Udało się :) I to bardzo smacznie się udało.


SKŁADNIKI NA CIASTO: 
40 dag mąki pszennej tortowej
4 dag drożdży świeżych
1 łyżka letniej wody
2 łyżki kwaśnej śmietany
3 jajka wielkości L
150 gram margaryny bądź masła
3 łyżki cukru
1 łyżka kandyzowanej skórki pomarańczowej

Wszystkie składniki muszą mieć temperaturę pokojową. Do miski wkładamy wszystkie składniki z wyjątkiem drożdży i wody. Drożdże rozpuszczamy w tej właśnie wodzie i wlewamy do reszty składników. Ciasto zagniatamy do momentu ,gdy zrobi się jednolite. Odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia  - tzn. tak na około 1 h.

MASA MAKOWA:
1/2 kg maku
dowolne bakalie
1 białko
2 łyżki miodu
1/2 litra mleka

Mak gotować w mleku  przez około 20-30 minut od czasu do czasu mieszając. Odcedzić i gdy ostygnie zmielić dwukrotnie w maszynce. Ja poszłam na łatwiznę i zmieliłam blenderem ;P 
Zmielony mak przekładamy ponownie do garnka,dodajemy bakalie i miód i podgrzewamy wszystko na małym ogniu do momentu dokładnego połączenia się wszystkich aromatów - trwa to około 30 minut. Masę makową pozostawić do wystygnięcia a w tym czasie ubić na sztywno białko. Gdy mak będzie już zimny wymieszać go delikatnie z białkiem. W zasadzie to białko wmieszać do maku.

Ciasto rozciągnąć na wysmarowanym olejem blacie na prostokąt . Wyłożyć mak i zrolować. Strucle piec w 180st przez 1-1,5 godziny.






środa, 29 października 2014

Ciasto marchewkowe z dyniowym kremem :)

Hmmm.... Ciasto marchewkowe.... Nie zawsze mam na nie ochotę. To jedno z tych ciast ,na które trzeba mieć zachciewajkę. I ja tak miałam właśnie. Ale wymyśliłam sobie,że ma być z kremem i na pewno nie ma być korzenne w smaku. Przepis podstawowy miała,trochę go przerobiłam i ciasto się udało :) A krem ... Uwielbiam budyniowy. A jak jesień to dynia. Tak więc krem powstał budyniowy z wanilią i dynią. I muszę Wam powiedzieć,że ciasto najlepsze jest dwa dni po zrobieniu. Wtedy smaki fajnie się ze sobą łączą :)


SKŁADNIKI NA CIASTO:

2 szklanki mąki pszennej
1 szklanka cukru
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
3 duże jajka
2 duże łyżki musu jabłkowego lub prażonych jabłek
sok z 1/2 cytryny
otarta skórka z 1 cytryny
200 gram masła lub margaryny
2 szklanki utartej na drobno marchewki 

Masło rozpuścić i przestudzić. Jajka upić do białości z połową cukru.
Składniki suche wymieszać w misce,dodać marchew ,mus jabłkowy i jajka,na koniec masło. Dokładnie wymieszać i przełożyć do tortownicy wysmarowanej tłuszczem i obsypanej bułką tartą. Ciasto piec w 180st przez około 50 minut.

KREM:

1 budyń waniliowy
kostka masła
ćwiartka laski wanilii
ok. pół kilo dyni
400 ml mleka
cukier do smaku

Dynię obrać,pokroić w kostkę i ugotować w połowie mleka razem z laską wanilii .Gdy dynia będzie miękka zmiksować na gładko blenderem. Budyń wymieszać z resztą mleka . Dodać do dyniowej masy i już gotować według przepisu na budyniu.
Masło zmiksować z cukrem - ja dałam około 2 łyżek. Do utartego masła dodawać po łyżce zimnego budyniu dyniowego. Krem wstawić do lodówki. 
Gdy ciasto wystygnie przekroić je na pół i przełożyć kremem. Udekorować według pomysłu :)